Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział XVI
Inka, może poprzestanę na tym i nie będę pisała roku. :D A teraz na poważnie, to już przedostatni rozdział. Przepraszam, że musieliście/musiałyście tak długo na niego czekać. Mam jednak nadzieję, że okaże się on na tyle interesujący i zaskakujący, że zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza. :) Betowała Iza.

 

~ 16 ~

 

- Mną nie musisz się przejmować – wyszeptała Hermiona, a Severus zacisnął dłonie w pięści. Myślał, że zaraz oszaleje od nadmiaru uczuć, wrażeń i emocji, które ogarnęły jego duszę, umysł, ciało i serce. Po tych słowach miał ochotę zawyć niczym ranne zwierzę. Jak mógłby się nie przejmować? Jak?! 

- Nie mów tak – powiedział gwałtownie i złapał kobietę za ramiona. Chciał nią potrząsnąć, by nie mówiła takich bzdur, by przestała zachowywać się jakby to ona była wszystkiemu winna. Hermiona zawsze miała tendencję do wybielania pewnych faktów, jeśli chodziło o jego osobę, ale tym razem… Szlag! Czemu to musi być tak cholernie pogmatwane?!

- Severusie… - zaczęła Hermiona, ale mężczyzna nie pozwolił jej dokończyć. W tej chwili kierował nim czysty egoizm – nie chciał dłużej słuchać o tym, jak to kobieta, którą kochał, do cholery, którą nadal kocha bierze winę na siebie i zaczyna go tłumaczyć. Na brodę Merlina, miał swoją dumę i godność! Moralność może została lekko zachwiana podczas tylu lat szpiegostwa, ale nie mógł teraz siedzieć i ze spokojem wysłuchiwać tych wszystkich bzdur.

- Moim największym błędem było wyrzucenie cię z mojego życia. A zrobiłem to ze strachu. Rozumiesz? Postrach uczniów, człowiek, który połowę swojego życia spędził szpiegując i stając twarzą w twarz z Voldemortem bał się zmiany swojego życia  – powiedział, a w jego głosie słychać było żarliwą nutę. – Jestem tylko człowiekiem, wbrew panującej powszechnie opinii. Na każdym kroku słyszałem szepty i plotki, dotyczące nas. Czułem na sobie wzrok ludzi, którzy nawet nie starali się ukryć swojej pogardy dla mojej osoby. Słyszałem te insynuacje, jakobym napoił cię Amortencją. Przecież byłem Śmierciożercą, byłbym zdolny do czegoś takiego…

- Nie mów tak, ja… - Hermiona dotknęła policzka Severusa, który instynktownie zwrócił twarz w stronę ciepła bijącego od jej dłoni.  – Dlaczego w to uwierzyłeś…

- Daj mi skończyć, Hermiono, proszę – odparł Snape, zdejmując z twarzy dłoń kobiety i ściskając ją w swojej dłoni. – Nie uwierzyłem. A przynajmniej nie chciałem, ale potem zacząłem się zastanawiać. Znów pojawiły się te wszystkie pytania. Patrzyłem na ciebie i zastanawiałem się, co ty we mnie widzisz? Dlaczego ze mną jesteś? A potem najzwyczajniej w świecie wystraszyłem się. Zacząłem się bać, że kiedy już nie będę mógł żyć bez ciebie, tobie znudzi się życie z mężczyzną starszym od ciebie o prawie 20 lat, który nie jest przystojny, nie tryska dobrym humorem, którego nienawidzą twoi przyjaciele. Nie mogłem zmarnować ci życia… Wciąż słyszałem te oskarżycielskie głosy ludzi, którzy zarzucali mi brak perspektywicznego myślenia. Długo się nad tym wszystkim zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że mam rację, że oni mają rację. Dlatego postanowiłem zakończyć nasz związek pierwszy. – Mężczyzna puścił dłoń Hermiony i wstał z łóżka. Podszedł do okna i tak jak wcześniej Hermiona, zaczął wpatrywać się w gwiazdy widoczne na granatowym niebie.

Kobieta siedziała w milczeniu, wpatrując się w plecy Mistrza Eliksirów, który nagle wydał dźwięk przypominający parsknięcie. Wyglądało to tak, jakby z czegoś szydził. Po jego następnych słowach zrozumiała, że szydził z siebie.

- Pomyliłem się. Jak wiele razy w swoim życiu. Ironia losu. – Hermiona oczami wyobraźni widziała smutny uśmiech na twarzy Severusa. - Już wtedy zbyt wiele dla mnie znaczyłaś, bym przeszedł nad tym co się stało do porządku dziennego. Nic nie było takie samo. Ale nie było odwrotu. Zraniłem cię mówiąc tamte rzeczy i nie chciałem wracać. Mimo twoich listów i usilnych prób zobaczenia się ze mną. Nie miałem odwagi spojrzeć ci w oczy. Po tym co usłyszałaś… Więc, proszę, nie usprawiedliwiaj mnie. Nie mów, że nie muszę się tobą przejmować. Nie mów, że nic się nie stało.

- Severusie… - Hermiona podeszła do mężczyzny i zmusiła go, by na nią spojrzał. – Nie mam zamiaru mówić, że to, co się wydarzyło było nieistotne. Wiem tylko, że oboje popełniliśmy błędy, które mogły się nam wydawać słusznym postępowaniem. Z biegiem czasu, okazało się, że tak nie było. Ja pozbawiłam naszego syna ojca. I nie mów, że to tylko twoja wina – dodała pospiesznie, kiedy Snape otwierał usta, by coś powiedzieć. – To nasza wina, moja też. Moją winą jest to, że odeszłam, że pozwoliłam ci się wyrzucić z twojego życia. Oboje mamy wiele na sumieniu.

- Nie będę się sprzeczał, usprawiedliwiał i przekonywał cię do moich racji, bo i tak mnie nie posłuchasz. – Hermiona lekko się uśmiechnęła, nie spuszczając wzroku z oczu Severusa. - Wiem, że nie jestem wart ciebie ani naszego syna. Zawiodłaś się na mnie, ty, która jako jedyna zaufałaś mi i pokochałaś – ciągnął dalej, po raz pierwszy mówiąc otwarcie o swoich uczuciach. – Nie jestem ciebie wart…

- Teraz ty tak nie mów – przerwała mu kobieta. – Żadne z nas nie zachowało się dorośle. Nie powinnam była wtedy wychodzić, nie powinnam tak od razu się poddawać, ale… ale to już za nami, Severusie. Teraz wiem jedno, kocham cię i nie chcę znowu cię stracić – szepnęła i uścisnęła dłoń mężczyzny.

- Chcesz mnie nadal? Tylko taka uparta Gryfonka jak ty może wciąż chcieć tego samego – powiedział Mistrz Eliksirów przeczesując dłonią włosy Hermiony, które wciąż układały się w nieokiełznane loki.

- Nigdy nie przestałam cię pragnąć – odparła i przytuliła się do Severusa, który objął ją i odwzajemnił uścisk, zanurzył twarz  jej włosach i znów poczuł znajomy zapach wanilii. – Nawet utrata pamięci nie wymazała cię z mojego serca.

- Przepraszam, Hermiono.

- Ja również, przepraszam – powiedziała i mocniej wtuliła się w Severusa wdychając tak dobrze znany jej zapach.

 

--

 

Albus, Minerwa oraz państwo Granger wraz z ze swoim wnuczkiem siedzieli w salonie. Grangerowie byli tak zaaferowani nagłym pojawieniem się Severusa i Hermiony, że nawet nie wyłączyli telewizora, w którym właśnie prezenter wiadomości zapowiadał przemówienie premiera Wielkiej Brytanii. Atmosfera było lekko napięta i nawet Alan wyczuł, że coś jest nie tak. Wszyscy się dziwnie zachowywali. Babcia nerwowo zerkała w stronę korytarza, dziadek bezwiednie pocierał dłońmi o kolana, a profesor McGonagall, którą dzisiaj poznał, co i rusz poprawiała okulary. Tylko profesor Albus Dumbledore, którego chłopiec znał z talii kart z czekoladowych żab, tryskał dobrym humorem i uśmiechał się promiennie. W porównaniu do reszty, było to dość dziwne. On sam cieszył się z powrotu swojej mamy. Przez ostatnie tygodnie bardzo za nią tęsknił i nie mógł się doczekać, kiedy znów będą razem czytać książki, kiedy mama zabierze go do ZOO i kiedy wreszcie nauczy go warzyć eliksiry. Niestety musiał na to wszystko poczekać do momentu, aż jego mama skończy rozmawiać z tym wysokim panem – Severusem Snape’em, Mistrzem Eliksirów. Alan od razu go rozpoznał, mimo że widział go na zdjęciu tylko raz. W rzeczywistości wydał mu się mniej przerażający niż na fotografii, którą pokazała mu ciocia Ginny. Chłopiec zauważył, że mężczyzna dziwnie mu się przyglądał, ale zauważył również, że był tak samo szczupły jak on. A to znaczy, że on, Alan, nie jest dziwolągiem i babcia już nie będzie lamentować, iż na świecie nie ma drugiej tak chudej osoby jak jej wnusio.

Kiedy państwo Grangerowie oraz Minerwa w napięciu oczekiwali na to, co się wydarzy, Albus poczęstował się ciastem stojącym na stoliku. Miał słabość do słodyczy i nic nie mógł na to poradzić, że nie potrafił się oprzeć tak smakowicie wyglądającemu wypiekowi.

- Może herbaty? – zapytała Jean, podnosząc się z fotela. Dumbledore powstrzymał ją gestem dłoni.

- Nie trzeba, moja droga. A tak w ogóle, wyśmienita szarlotka. Severusowi na pewno by smakowała – powiedział, a widząc zdumione spojrzenie McGonagall, a także niedowierzanie w oczach państwa Granger dodał: – Jabłecznik jest ulubionym ciastem naszego Mistrza Eliksirów. Dowiedziałem się od skrzatów domowych, że Severus potrafi przyjść w nocy do kuchni i poprosić o ten wypiek.

- To ci dopiero – mruknęła Minerwa słysząc taką rewelację, dotyczącą jej wiecznie niezadowolonego kolegi.

- Jak widać każdy ma swoje słabości – powiedziała mama Hermiony i nerwowo zerknęła przez ramię na korytarz. Minerwa zauważyła to spojrzenie i nachyliła się do kobiety.

- Nie słychać krzyków, więc jest dobrze – szepnęła, na co pani Granger uśmiechnęła się lekko, ale nie przestała odwracać co chwilę głowy w stronę wyjścia.

Alan w tym czasie wodził wzrokiem od Albusa do swojej babci, myśląc intensywnie nad tym co właśnie usłyszał.

 

--

 

Minuty dłużyły się niczym godziny i z pewnością nikt nie potrafiłby powiedzieć ile czasu upłynęło od kiedy Hermiona i Severus zniknęli na piętrze. Kiedy więc w salonie usłyszano kroki na schodach, nagle zapanowała cisza i wszyscy zamarli oczekując na to, co się stanie. Chwilę później do pokoju weszła Hermiona. Wyraz jej twarzy nie ujawniał zbyt wiele. Zarówno Dumbledore, Minerwa, jak i rodzice dziewczyny nie byli w stanie powiedzieć, czy Hermiona pogodziła się z Severusem, czy nie.

Ciszę pełną napięcia przerwał Alan, który wstał z fotela i podszedł do swojej mamy. Wziął ją za rękę i spojrzał jej w oczy.

- Wszystko dobrze, mamo? – zapytał z taką powagą, na jaką stać było siedmiolatka i uśmiechnął się szeroko.

Młoda kobieta odwzajemniła uśmiech, mierzwiąc włosy swojego syna.

- Tak, skarbie. Chciałabym ci kogoś przedstawić. – Po tych słowach spojrzała porozumiewawczo na zgromadzonych w salonie, po czym wyszła, cały czas trzymając syna za rękę.

 

--

 

Severus chodził po pokoju niczym zwierzę w klatce. Jednak dystans trzech metrów, jaki przemierzał od ściany do ściany, był zbyt mały, by ukoić jego nerwy. Wiedział, że to głupie i beształ się w myślach za całkowitą utratę zdrowego rozsądku. Ale musiał również przyznać, że nigdy się tak nie denerwował, nawet przed spotkaniami z Voldemortem nie był w takim stanie. Ba! Przy tym co przeżywał teraz wezwania do Czarnego Pana można by porównać do przyjacielskich spotkań przy herbatce. Teraz, oczekując stanięcia twarzą w twarz z siedmioletnim chłopcem, zjadały go nerwy.

Twarzą w twarz z twoim synem, dodał w szyderczy głos w jego głowie.

Do takiego wniosku doszedł już wcześniej, kiedy chłopiec pojawił się w przedpokoju. Może siedmiolatek nie odziedziczył typowych snape’owskich cech, takich jak długi zakrzywiony nos, proste włosy i wieczny grymas niezadowolenia na twarzy, ale… Ten chłopak był idealnym połączeniem genów Severusa i Hermiony. Te brązowe oczy, czarne włosy, wzrost, sylwetka. To było za dużo jak na Snape’a i nic nie mógł poradzić na to, że dopóki nie pojawiła się Hermiona, on bezczelnie wpatrywał się w chłopca i analizował wszystko w głowie. W tamtej chwili jego szare komórki pracowały na najwyższych obrotach. I choć był prawie stuprocentowo pewny, że chłopak jest jego synem, to usilnie starał się sobie przypomnieć, czy może nie słyszał o tym, że Hermiona się z kimś związała. Oczywiście zaraz zaczął przeklinać swoją dociekliwość i zwyczaj do szukania dziury w całym, ale w szoku, jakiego doznał, kiedy Alan wyszedł z salonu, żadna mądra myśl nie przychodziła mu do głowy.

A teraz miał stanąć oko w oko ze swoim synem. Severus był przerażony perspektywą tego spotkania, chociaż z drugiej strony bardzo tego pragnął.

 

--

 

Alan szedł obok swojej mamy, wciąż trzymając ją za rękę. Domyślił się, że zmierzają do jego pokoju, kiedy tylko weszli na schody. Dobrze wiedział, kogo chce przestawić mu jego rodzicielka i miał dość spore podejrzenia, co do tematu tej rozmowy. Wiedział, że nic mu nie grozi, że jest bezpieczny, ale  nic nie mógł poradzić na to, że czuł lekki strach, co objawiało się dziwnym uczuciem skręcania w żołądku.

Chłopiec zerknął na matkę, która odwzajemniła jego spojrzenie i lekko się uśmiechnęła, co dodało mu otuchy. W końcu mama nie uśmiechałaby się gdyby miało wydarzyć się coś strasznego.

- Gotowy? – zapytała Hermiona i mocniej ścisnęła dłoń Alana, który skinął głową na znak swojej gotowości. – Dobrze. Tylko pamiętaj, cokolwiek się wydarzy, pamiętaj, że cię kocham. Dobrze?

Teraz chłopiec poważnie zaczął się zastanawiać, czy aby jego przypuszczenia były słuszne. A może to nie będzie ta rozmowa, o której myślał? Może jego dziecięce fantazje i domysły nie doprowadziły go do prawidłowych wniosków? Może...

Dalsze zastanawianie zostało przerwane przez kobietę, która powtórzyła swoje pytanie. – Dobrze, Alan? Będziesz o tym pamiętał?

Chłopcu nie pozostało nic innego jak ponownie przytaknąć. A potem jego mama nacisnęła klamkę i otwarła drzwi.

 

--

 

Nerwówkę Mistrza Eliksirów przerwało wejście Hermiony i chłopca do pokoju. Kobieta machnięciem ręki zapaliła światło, by Severus mógł lepiej przyjrzeć się Alanowi i na odwrót. Siedmiolatek stał obok swojej mamy. Czarnowłosy mężczyzna już wcześniej zauważył, że chłopak jak na swój wiek jest bardzo wysoki. Brązowe oczy, które odziedziczył po matce, wpatrywały się w Severusa, a mina chłopca nie pozostawiała żadnych wątpliwości co do tego, kim jest jego ojciec. Siedmiolatek spoglądał na Snape’a, tak samo jak patrzył Mistrz Eliksirów kiedy poddawał coś analizie. Severusowi nagle zachciało się głośno zakląć i z trudem zdusił w sobie tę chęć. To, co działo się w tym pokoju zaczynało być więcej niż surrealistyczne.

- Alan – zaczęła Hermiona. – Chciałabym byś poznał Severusa Snape’a. – Kobieta wskazała na czarnowłosego mężczyznę.

- Miło mi – odparł chłopiec i podszedł z wyciągniętą ręką do mężczyzny. – Alan Severus Granger.

Severus uścisnął wyciągniętą dłoń. W momencie, kiedy to się stało, obaj poczuli uczucie gorąca, które przepłynęło od ich połączonych dłoni do serc. Przez chwilę przestrzeń wokół mężczyzny i chłopca wypełniła się magią, którą Hermiona bez trudu wyczuła.

- Co to było? – zapytał Alan spoglądając najpierw na swoją matkę, a potem na Snape’a. – Pan to zrobił?

- Nie, to stało się samoistnie – odparł krótko Severus. On także poczuł magię. Nie było wątpliwości – Alan był jego synem.

Przez chwilę nikt nic nie mówił i Severus poczuł się w obowiązku nawiązać rozmowę. Koniec końców to on był najstarszy i jakby nie patrzeć był głową rodziny.

- Ja... Nie wiem czy to ja powinienem ci to powiedzieć – zaczął Mistrz Eliksirów z pewnym wahaniem i spojrzał na Hermionę, jakby szukając potwierdzenia w jej oczach.

- Jest pan moim tatą? – Niespodziewanie zapytał chłopiec, czym wprawił w zdumienie dwójkę dorosłych. Nastała cisza, w której Severus i Hermiona mierzyli się wzrokiem, w związku z czym Alan przejął inicjatywę, zapominając na moment o wcześniejszym strachu. Zaskoczyło go nawet to, że już nie czuł tego dziwnego skręcania w brzuchu. – Widziałem pana zdjęcie. – Uwaga dwójki dorosłych ponownie spoczęła na chłopcu. Siedmiolatek, nieświadomy napięcia jakie wywołał swoimi słowami, kontynuował. - Ciocia Ginny mi pokazała, kiedy byłem któregoś razu pod jej opieką. Powiedziała, że na zdjęciu są wszyscy nauczyciele z Hogwartu. Pan jako jedyny nie uśmiechał się i nie machał ręką. To przyciągnęło moją uwagę. Zapytałem więc ciocię kim pan jest, a ona nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. Podała mi pańskie imię i nazwisko, po czym szybko zmieniła temat. Nie udało jej się mnie zmylić, już od dawna wiedziałem, że wszyscy coś przede mną ukrywają. Po tamtym wydarzeniu zacząłem się zastanawiać jeszcze bardziej.

Hermiona, wciąż zaszokowana słowami swojego syna, spojrzała na Severusa, który przyglądał się z niedowierzaniem Alanowi. Chłopak był diabelnie inteligentny i bystry. Dojść samemu do takich wniosków mając siedem lat? I to jeszcze poprawnych wniosków. Najwidoczniej odziedziczył geny mądrości po obojgu rodzicach.

- Ale… jak do tego doszedłeś? – zapytała Hermiona.

- Ale ja nie wiem czy dobrze wszystko połączyłem – odparł Alan, zaczynając nerwowo wyłamywać palce. Widząc to, Hermiona położyła dłoń na ramieniu swojego syna, dając mu tym samym znak, by spokojnie im wszystko wyjaśnił. Chłopiec spojrzał na swoją matkę i skinął głową, po czym zaczął wyjaśniać. - Pierwszym co wpadło mi do głowy było imię. Mam na drugie Severus, a babcia mi kiedyś powiedziała, że drugie imiona nadaje się po ważnych dla nas osobach. Ty mamo, otrzymałaś imię po babci – tłumaczył chłopiec, a Snape nie mógł się nadziwić z jakim spokojem Alan wszystko opowiadał. Jeszcze chwilę temu wyraźnie się denerwował, ale kiedy zaczął mówić, rozluźnił się i wyglądało to  tak, jakby przygotowywał się do tego przez kilka dni.

- To przyszło ci na myśl jako pierwsze. Co potem? – zapytał Mistrz Eliksirów, ciekawy dalszych spostrzeżeń swojego syna.

- Eliksiry – odparł z uśmiechem siedmiolatek. – Lubię się o nich uczyć. – Wskazał na książkę, którą wciąż trzymał w ręku. – A ciocia Ginny powiedziała, że w Hogwarcie nauczał pan eliksirów i był mistrzem w tej dziedzinie! – Chłopiec żywiej zareagował, kiedy mówił o profesji swojego ojca. Zaraz jednak z powrotem wrócił do spokojnego tonu. – A potem zwróciłem uwagę na wygląd. Jestem tak samo chudy i wysoki jak pan. Moi rówieśnicy nie sięgają mi do ramienia.

Hermiona słuchała tego wszystkiego nie wiedząc czy ma się śmiać czy płakać. Kiedyś, jeszcze przed wypadkiem, zastanawiała się jakby powiedziała synowi prawdę o ojcu. Spędzało jej to sen z powiek i nie raz przesiedziała całą noc, wymyślając różne zdania, którymi mogłaby rozpocząć tak ważną rozmowę. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, Alan rozwiązał jej problem, samemu dochodząc do prawdy.

- I na tej podstawie wywnioskowałeś, że jestem twoim ojcem? – zapytał Severus, który nie potrafił ukryć zdziwienia w głosie. Bardzo rzadko był czymś zaskoczony, a ta rozmowa ewidentnie plasowała się na pierwszym miejscu.

- Było jeszcze coś – powiedział śmiało Alan, który z każdą chwilą uśmiechał się coraz szerzej.

- Co takiego? – zapytali jednocześnie Severus i Hermiona, oboje ciekawi kolejnego elementu układanki.

- Szarlotka – powiedział najspokojniej w świecie siedmiolatek, a kobieta spojrzała na niego lekko zdezorientowana. Za to Snape’owi delikatnie drgały kąciki ust. Zastanawiał się tylko, skąd chłopiec pozyskał tę informację.

Hermiona spojrzała na mężczyznę, który próbował powstrzymać uśmiech, potem na syna i zrozumiała. Szarlotka była ulubionym ciastem zarówno Severusa, jak i Alana. Ale skąd Alan o tym wiedział?

- Ale, jak…? – zapytała.

- To odkryłem dzisiaj. Kiedy poszliście na górę, profesor Dumbledore poczęstował się kawałkiem jabłecznika, który stał na stole i powiedział, że pan… - Chłopiec wskazał na Mistrza Eliksirów. - …potrafi się zakraść w nocy do kuchni i poprosić skrzaty właśnie o szarlotkę.

Kąciki ust mężczyzny uniosły się lekko do góry, kiedy usłyszał to jakże trafne spostrzeżenie. Nie powstrzymało go to jednak przed sekundą zadumy nad tym co zrobi Albusowi za to, że rozpowiada o jego drobnych słabościach. Ale to później, teraz miał ważniejsze rzeczy na głowie.

 - Ale muszą być kwaśnie jabłka – powiedział po chwili Snape zaskakując samego siebie. Alan wyszczerzył zęby jeszcze bardziej.

- Dokładnie – zgodził się. Chwilę potem uśmiech na jego twarzy zniknął, wbił wzrok w podłogę i cicho wymamrotał. – Czemu cię nie było?

W pokoju zapadła cisza. Severus wiedział, że to pytanie w końcu padnie i będzie musiał zmierzyć się z odpowiedzią na nie. Czemu go nie było? Trudne pytanie, chociaż mające prostą odpowiedź. Bo byłem głupi – chciał odpowiedzieć Snape, ale wiedział, że ten chłopiec, jego syn, zasługuje na wiele więcej.

- Alan, to nie była… - zaczęła Hermiona, która chciała już wszystko wyjaśnić siedmiolatkowi, ale Severus szybko jej przerwał. To zadanie należało do niego.

- Hermiono – szepnął, posyłając jej znaczące skinięcie głową. – Pozwolisz, że to ja odpowiem na to pytanie. Sądzę, że jestem mu to winien. – Po tych słowach mężczyzna zwrócił się do chłopca, który bacznie mu się przyglądał. – Nie chcę, byś doszedł do mylnych wniosków. Jesteś mądrym chłopcem, co udowodniłeś dziś wieczorem. Musisz zrozumieć, że nie należę do osób, którym łatwo przychodzi okazywanie uczuć. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko postarasz się mnie zrozumieć, że uda ci się odkryć to, co tak skrzętnie ukrywam przed innymi ludźmi. Pytałeś, czemu mnie było. Nie było mnie na własne życzenie. Zrezygnowałem z miłości, jaką obdarzyła mnie twoja mama, przez co zrezygnowałem z ciebie. Zaślepiła mnie moja duma, myślałem, że postępuję słusznie, ale myliłem się.  – Severus przerwał, by spojrzeć na Hermionę. – Myliłem się tak bardzo, że teraz już nie wiem, czy jestem w stanie zrekompensować tobie i twojej matce te wszystkie lata. Myślę, że nie jestem was wart. Ale będę próbował. Jeśli będzie trzeba to do końca moich dni.

Severus skończył mówić i w pokoju na powrót zapanowała cisza. Dorośli oczekiwali na reakcję Alana, który przez całą przemowę swojego ojca nie poruszył się, nic nie powiedział, a jego twarz nie wyrażała żadnej emocji, co było dość niezwykłe w jego wieku. W końcu chłopiec zadał jedno pytanie, którego nikt się nie spodziewał.

– Czy… czy ja mogę się do pana… ciebie przytulić?

Severusa zaskoczyło to pytanie. Nie spodziewał się, że chłopiec będzie w ogóle chciał z nim rozmawiać, a tymczasem siedmiolatek nie dość, że sam odkrył prawdę, wysłuchał jego marnych prób usprawiedliwienia, to jeszcze prosił go o możliwość przytulenia. To było więcej niż zdumiewające. Snape nie przywykł do takiej ufności względem jego osoby. Spojrzał na Hermionę, która z napięciem oczekiwała na to, co on zrobi. Potem spojrzał na Alana i już wiedział. Bez wahania podszedł do chłopca i mocno go objął. Alan momentalnie odwzajemnił uścisk, otaczając chudymi ramionami pas ojca.

Hermiona nagle się rozpłakała. Nie należała do osób zbyt sentymentalnych, ale ta scena biła na głowę wszystkie zarówno piękne, jak i smutne rzeczy jakie widziała w życiu. Nigdy nie przypuszczała, że kiedyś Severus znów będzie obecny w jej życiu, że pozna i zaakceptuje Alana.

Severus podniósł wzrok i zobaczył Hermionę, której po policzkach płynęły łzy.

- Chodź tu, głupia kobieto – powiedział z czułą ironią wyciągając do niej rękę.

Czarownica ujęła dłoń mężczyzny i pozwoliła się przyciągnąć. Chwilę potem cała trójka trwała w uścisku, a Hermiona pomyślała, że to najpiękniejszy moment w jej życiu.

Chwilo trwaj, pomyślała i złożyła delikatny pocałunek na ustach Severusa.

 

 

piątek, 04 listopada 2011, charlotte89
Komentarze
2011/11/04 17:04:11
Napisałam komentarz, ale mi się wredny wykasował xD To jeszcze raz...
Popłakałam się... siedzę, ryczę, bo scena ze Snapem i Alanem, była piękna, jak Hermiona stwierdziła. Zawsze wiedziałam, że on potrafi być uczuciowy, skubany jeden ;P
Oczywiście szarotka mnie rozbawiła;P No i Albus, który nie odmawia słodyczy xDD
Swoją drogą, jakby był kobietą, to dawno by mu w biodra poszło ;PP
Idę sobie popłakać dalej i pozdrawiam ;))
pysiame
-
2011/11/04 17:08:10
pysiame, nie ma co płakać :) trzeba się cieszyć, w końcu są razem.
-
2011/11/04 17:22:57
Wiesz że teraz przez ciebie ryczę? Jak głupia. Siedzę i płaczę bo to było takie piękne i wzruszające.
Dobrze że są już razem bo tak powinno być. Najlepszy ybł Albus i ten jego pociąg do słodyczy XD
-
Gość: prisoner, bjw154.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/04 19:26:38
No i ryczę. To takie wzruszające. A i jeszcze szarlotka. Też jest moim ulubionym ciastem
-
2011/11/05 07:49:40
ja też się popłakałam xd masakra.. sa razem, w koncu. Pięknie
-
2011/11/05 08:46:31
boze...to bylo piekne...szkoda ze to juz przedostatni rozdzial...
-
2011/11/05 09:30:37
O, a ja nie płakałam. To wywołało u mnie tylko głupi uśmieszek. Dziwne...
Ostatnio mam zbyt depresyjny nastrój, żeby czytać tego typu sentymentalne notki, ale jakoś dotrwałam do końca. Bo, w sumie, było bardzo fajnie. Dobrze, że ten wpis nie był cały dramatyczny i wzruszający (element szarlotki).
Pierwszy raz powiem, że nie czekam na kolejny rozdział ;)
xoxox
-
2011/11/05 10:50:23
Bałam się, że to będzie już ostatni rozdział, ale na szczęście jeszcze jeden przede mną. I nie wiem, podobnie jak Cyzia, czy chcę go szybko widzieć. Od samego początku bardzo polubiłam to opowiadanie, jest takie ciepłe, rodzinne. No, w każdym razie budzi we mnie bardzo miłe uczucia. Bardzo się cieszę, że wpadłaś na pomysł napisania go, bo umilił mi wiele wieczorów.
Czytając ten rozdział nie byłam zaskoczona, bo właśnie tego oczekiwałam, muszę jednak przyznać, że zrobiłaś to po mistrzowsku. Tyle emocji, Snape otwierający się przed Hermioną, przerażony spotkaniem z synem, poznanie przez Alana ojca, a wcale nie za dużo cukru. Brawo. Mam nadzieję, że po ukończeniu Pamięci napiszesz jakieś nowe opowiadanie (a może masz już jakiś pomysł) z moim ulubionym Mistrzem Eliksirów. Czego sobie i innym Snaperkom życzę. :)
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Bellana
-
2011/11/05 11:56:43
Na gacie Salazara! To był niesamowity rozdział!
Genialny! ;)
Pozdrawiam i czekam na ostatni już rozdział ;c
Irray
-
Gość: inka-1980, user-31-175-220-43.play-internet.pl
2011/11/05 14:05:03
Ale ja naprawdę lubię, jak mnie odmładasz :D

Ja też się poryczałam. Fantastyczny rozdział, świetnie napisany, mimo, że był cukier, to nie było to przesłodzone ani ckliwe. Echh, szkoda, że to opowiadanie się już kończy, stało sie jednym z moich ulubionych. Czekam bardzo na końcówkę i mam nadzieję, że nie przestaniesz tworzyć rzeczy z Hermioną i Sevem.
-
2011/11/05 18:32:30
Ojej, jakie to wszystko było piękne... :) Generalnie zawsze ciężko mi przełknąć Severusa wyznającego uczucia, ale... jeśli jest to odpowiednio dobrze napisane, to bardzo fajnie się wtedy o nim czyta ;) A ty to pięknie napisałaś, więc i dobrze się czytało ^^ Przyjmij więc moje gratulacje :)
Bardzo mi się podoba postać Alana, co też już chyba mówiłam wcześniej - chłopak jest cholernie bystry, naprawdę, jak mało kto :) Idealnie pasuje do swoich rodziców ;)
No i kurcze, w życiu bym nie pomyślała, że Severus jest w stanie nocami się wykradać po szarlotkę xD No ja osobiście muszę się przyznać, że nie przepadam za tym ciastem ;P
Bardzo, bardzo mi się podobało, tylko szkoda, że to już praktycznie koniec jest :( Aż się smutno robi z tą świadomością :( Ale znając życie, ostatni rozdział będzie cudowny, tym bardziej, że końcówka tego jest tak rozczulająca ^^
Pozdrawiam,
Ines
-
2011/11/05 18:42:17
Świetny rozdział i bardzo wzruszający, szczególnie rozmowa Severusa z Alanem i to jak mały spytał, czy może go przytulić, na miejscu Hermiony też bym się rozpłakała. Cieszę się, że rodzina jest wreszcie w komplecie i oby już tak zostało. Pozdrowienia :)
-
2011/11/05 20:41:46
Ohh kurcze kobitoo...
Ja nie należę do osób, które wyrażają emocje np. płaczą na filmie. Muszę jednak przyznać, że czytając ten rozdział pojawiły mi się łzy w oczach. Bardzo wzruszająco poruszający rozdział. Element z szarlotką świetny, a charakter Alana niesamowicie mi do niego pasuje. Mogę go sobie dokładnie wyobrazić, zrobiłaś niesamowite połączenie cech Hermiony i Seva.
Ogólnie cały rozdział był cudny, nie przepadam za zbyt wielkim wyrażaniem uczuć ale to było tak dobrze napisane, że nie dostrzegam żadnych minusów:)
Czekam z niecierpliwością na kolejny... ostatni? Rozdział i smutek mi serce ściska, że to już koniec ;( Yhh no cóż pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeszcze stworzysz coś własnego równie niesamowitego. Będę trzymać za to kciuki i życzę duużo weny do pisania;) Ahh i zapomniałabym... świetny szablon :)
Pozdrawiam :)
-
2011/11/06 00:19:57
O matuluuu!
A ja siedzę, wzdycham, śmieję się i na przemian chce mi się płakać.
To było PIĘKNE! Och och och!
Szkoda, że to już koniec :/
Ale nie przewidywałabym, że to tak wydzie. (to spotkanie syna z ojcem0
Kompletnie mnie zaskoczyłaś i jestem Ci za to wdzięczna.
Eh Z niecierpliwością czekam na kolejny, choć ostatni rozdział.
Ps. I dalej się szczerze do monitora O.o xD
-
2011/11/12 17:31:00
Przepiękne. Może trochę wszystko zbyt szybko się potoczyło, ale za to spełniło zadanie zaskoczenia:)
Świetne.

pozdrawiam
AA
-
2011/11/15 15:32:14
W sumie to zastanawiam się, co możesz dać w epilogu :D. Ale to pozostawię Tobie no i mam nadzieję, niedalekiej przyszłości (bardzo niedalekiej - nie żebym popędzała, czy coś :D, ani trochę). Podobał mi się sposób w jaki przedstawiłaś emocje - które nie były łatwe do opisania. No i dedukcja Alana. No może poprzestanę na tym słodzeniu :D, powiem, że bardzo bardzo (nie)cierpliwie czekam na epilog. Pozdrawiam i życzę weny
Nox
-
2011/11/19 13:46:22
JA nie płaczę, mi się tylko oczy spociły...
Czad, po prostu świetni to jest opisane. Severus idealnie kanoniczny i to jest w tym najpiękniejsze! ;]
Wybacz, ale nie jestem w stanie napuisać bardziej konstruktywnego komentarza. Oprócz tego, że żałują że to ostatni rozdział... Oprócz epilogu.
Pozdrawiam s.ss