Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział XV
Po przeczytaniu tego rozdziału zapewne zorientujecie się, że zbliżamy się do końca. Żywię głęboką nadzieję, że moje obawy, co do niego okażą się nietrafione i jednak przypadnie on Wam do gustu. :) Dziękuję Izie za bętę.

 

~ 15 ~ 

 

Alan siedział na dywanie w salonie swoich dziadków i chyba po raz setny przeglądał książkę, którą dostał od mamy na siódme urodziny. Świat Eliksirów głosił tytuł. Książka w ciekawy i przystępny sposób wprowadzała dzieci w fascynującą materię warzelnictwa, pomagając zrozumieć im podstawowe zależności między najczęstszymi składnikami oraz ucząc dbałości przy pracy z eliksirami. Alan, przeczytawszy parokrotnie ten podręcznik, znał na pamięć najczęściej używane składniki używane do warzenia mikstur, najbardziej pożyteczne eliksiry, wiedział jak należy zachowywać się w laboratorium oraz potrafił bez zająknięcia wymienić najsilniejsze antidota. Co prawda nie umiał jeszcze uwarzyć żadnej mikstury, ale mama obiecała, że kiedy nadejdzie odpowiedni czas, to nauczy go tej trudnej sztuki.

- Chcesz kawałek szarlotki, Alan? – zapytała Jean Granger, wychodząc z kuchni z tacą, na której znajdowało się ciasto oraz porcelanowe talerzyki ze złotą lamówką. Kobieta postawiła wszystko na szklanym stoliku do kawy, który znajdował się między dwoma fotelami. Jeden z nich zajmował już pan Granger. Jean usiadła na drugim i nałożyła na talerzyk deserowy kawałek ciasta.

- Chętnie, babciu – powiedział siedmiolatek, odłożył książkę i wziął talerzyk z szarlotką. To było jego ulubione ciasto, a im kwaśniejsze były jabłka, z tym większą ochotą pochłaniał kolejne kawałki. Nie groził mu jednak nadmiar kilogramów gdyż cokolwiek jadł, niezależnie w jakich ilościach i tak pozostawał chudy. Sama skóra i kości, jak mawiała jego babcia i natychmiast przed jej oczami stawał obraz ojca jej wnuka. Jean mogła się wtedy tylko uśmiechać i kręcić głową nad sylwetką Alana, którą bez dwóch zdań odziedziczył po ojcu.

Pan Granger natomiast nie tylko uważał swojego wnuka za wzór wszystkich wnuków, ale i jeszcze rozpieszczał go do granic możliwości. Na całe szczęście dla niego, Alan nie przejawiał oznak samolubstwa, egoizmu czy innych rzeczy przypisywanych zazwyczaj przesadnie rozpuszczonym dzieciom. W przeciwnym razie zarówno Hermiona, jak i pani Granger dałyby mu popalić. Wolał już nie wspominać ojca swojego wnuka. Co prawda, na razie nie zapowiadało się, by miał on pojawić się w życiu jego córki i Alana, ale pan Granger nigdy niczego z góry nie zakładał. Teraz też wolał nie rozmyślać nad przyszłością, w tej chwili ważna była Hermiona i to, czy odzyska pamięć. A później? Później, się zobaczy, pomyślał i wziął od Jean talerzyk z ciastem.

Państwo Granger oraz ich wnuczek spędzali wieczór przed telewizorem, oglądając film dokumentalny o starożytnym Egipcie. Zapach niedawno upieczonej szarlotki unosił się w salonie, w którym panowała już senna atmosfera.

Niespodziewanie, błogi spokój został zmącony przez dzwonek do drzwi.

 

--

 

- Wyjaśnisz mi wreszcie, co robimy w tej mugolskiej dzielnicy? – zapytał poirytowany Mistrz Eliksirów. Został praktycznie porwany przez Albusa i siłą zaciągnięty w to miejsce. Osobiście wolał zostać przy Hermionie, ale szalony dyrektor nie byłby sobą, gdyby nie pokrzyżował jego planów. Co zresztą zdarzało się częściej niż Severus by sobie życzył.

- Chciałeś wiedzieć co się dzieje. Zaraz wszystkiego się dowiesz – odparł spokojnie Dumbledore, idąc obok młodszego czarodzieja i wdychając zapach magnolii, rosnących w przydomowych ogródkach. – Cóż za cudowny, sierpniowy wieczór, nieprawdaż? Mój drogi, rozchmurz się i nie rób już tej cierpiętniczej miny.

Severus miał dość zachwytów Albusa. Byli na terenie mugoli i dyrektor chyba zapomniał o zasadzie tajności, gdyż paradował w swojej liliowo-różowej szacie zdobionej srebrnymi wykończeniami. Całe szczęście, że przynajmniej on, Severus, był ubrany normalnie. W razie potrzeby będzie mógł powiedzieć, że zabrał swojego ojca na przepustkę ze szpitala psychiatrycznego.

Kiedy do głowy Mistrza Eliksirów zaczęły przychodzić różne pomysły, które miały mu pomóc uwolnić się od dyrektora, ten nagle zatrzymał się. Stali na chodniku przed średniej wielkości domem. W salonie na parterze paliło się światło zdradzając, że domownicy jeszcze nie śpią. Na werandzie również paliła się lampka, oświetlając drewnianą huśtawkę przymocowaną do zadaszenia. W wieczornej ciszy słychać było cykanie świerszczy i Severusowi wydawało się, że znalazł się w jakimś nierealnym i zbyt idyllicznym świecie, do którego za sykla nie pasował. Pytanie Dumbledore’a przywróciło go do rzeczywistości.

- Poznajesz? – zapytał dyrektor i spojrzał na czarnowłosego mężczyznę, który patrzył na dom z niedowierzaniem. Oczywiście, że go znał. Co prawda był tu tylko raz i na dodatek dziewięć lat temu, ale pamiętał wszystko doskonale. Nic nie uległo zmianie. Nawet cholerna huśtawka wciąż miała te same poduszki.

- Po co mnie tu przyprowadziłeś? – zapytał, nie odrywając oczu od fasady budynku.

- Jest coś, o czym powinieneś wiedzieć – powiedział ze spokojem Albus. – Nie mogłem powiedzieć ci tego wcześniej przez wzgląd na obietnicę, którą złożyłem. Ale teraz…

- Teraz, co? – Severus zaczynał się niecierpliwić i denerwować. Ile jeszcze rzeczy przed nim ukrywają?

- Teraz, kiedy Hermiona wyraźnie dała znak… sądzę, że nie będzie miała mi za złe, że cię o tym poinformuję – wyjaśnił dyrektor i ruszył kamienną ścieżką prowadzącą do frontowych drzwi.

- O czym ty mówisz? – Severus był zdezorientowany. Przez chwilę stał bez ruchu i dopiero po chwili ruszył za starszym czarodziejem. Coś było nie tak. Coś było bardzo nie tak i mężczyzna zaczynał odczuwać irracjonalny strach. A to nie zdarzało się często.

- Zaraz się przekonasz – odparł Dumbledore i nacisnął dzwonek.

 

--

 

Hermiona ocknęła się z niepokojącym uczuciem przepełnienia. Okropny ból głowy, który zaatakował ją chwilę po tym jak wypiła eliksir, zniknął zostawiając po sobie wspomnienia. Czuła się jakby jej umysł wypełniło setki, tysiące a może i miliony obrazów, które należało powkładać do odpowiednich przegródek. Niczym film oglądała sceny ze swojego życia: siebie w domu rodziców, w Hogwarcie, w pociągu z Harrym i Ronem, siebie warzącą eliksir wielosokowy, uwalniającą razem z Harrym Hardodzioba, Severusa pochylającego się nad kociołkiem…

- Severus! – krzyknęła i usiadła gwałtownie na łóżku. Obok niej momentalnie znalazła się Minerwa, która czuwała przy dziewczynie na prośbę swojego kolegi.

- Wszystko dobrze, Hermiono – powiedziała, siadając na krawędzi łóżka i ujmując dłoń młodej czarownicy. – Jak się czujesz?

Gryfonka spojrzała na swoją byłą nauczycielkę nieobecnym wzrokiem, po czym pokręciła głową i wzięła głęboki oddech.

- Wszystko pamiętam – szepnęła, spoglądając ponownie na uśmiechnięta McGonagall.

- To wspaniale! Severus się ucieszy…

- Gdzie on jest? – przerwała Minerwie Hermiona, rozglądając się po pomieszczeniu. Zauważyła, że znajdowała się w sypialni Severusa. – Muszę mu powiedzieć…

McGonagall patrzyła na swoją byłą uczennicę, zastanawiając się czy powinna jej powiedzieć dokąd udali się Albus i Severus. Zanim jednak podjęła decyzję, Hermiona wszystkiego się domyśliła. Przypomniała sobie, jak tuż przed utratą przytomności wypowiedziała imię syna. Zapewne teraz Dumbledore wyznaje prawdę Severusowi.

- Muszę się tam teleportować – mamrotała Hermiona schodząc z łóżka.

- Jesteś zbyt słaba. Rozszczepisz się! – upomniała ją nauczycielka transmutacji, ale młodsza kobieta była zbyt pochłonięta swoimi myślami. – Panno Granger! – Minerwa podniosła głos, a Hermiona poczuła się jak uczennica. Zamarła i spojrzała na McGonagall. – Nie dasz rady teleportować się w tym stanie – powiedziała już łagodniejszym głosem.

- Więc zabierz mnie do nich, proszę – błagała Hermiona. – Proszę, Minerwo. Ja musze mu wytłumaczyć… ja… błagam.

Starszej czarownicy zrobiło się żal zrozpaczonej Hermiony. Gorzej i tak już być nie może, pomyślała i skinęła głową na znak zgody.

 

--

 

Jean Granger zamarła, kiedy po otwarciu drzwi zobaczyła na werandzie swojego niedoszłego zięcia. Po rozstaniu Hermiony z mężczyzną, który w tej chwili przyglądał się jej badawczym wzrokiem, myślała, że już nie będzie miała okazji go spotkać. Najwidoczniej się pomyliła.

- Dobry wieczór, Jean – przywitał się Dumbledore, posyłając kobiecie dobroduszny uśmiech. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy.

Pani Granger otrząsnęła się z szoku i zaprzeczyła ruchem głowy.

- Kto to, kochanie? – Z salonu dobiegł głos pana Grangera, który po chwili podszedł do drzwi. Podobnie jak żona, zaniemówił z wrażenia. Na całe szczęście kobieta odzyskała już panowanie nad sobą.

- Co to ma znaczyć, Albusie? – zapytała, spoglądając na starszego czarodzieja. – Myślałam, że on nie wie. – Wskazała na Severusa, który po raz pierwszy w swoim dotychczasowym życiu, nie wiedział co się dzieje. O co tu do cholery chodzi?

- I rzeczywiście tak jest – powiedział Albus. – Ale sprawy uległy drobnej zmianie…

- A co z Hermioną? – zapytał pan Granger. – Odzyskała już pamięć? – Zniżył głos, oglądając się przez ramię.

W zachowaniu tej trójki było coś dziwnego i niepokojącego zarazem. Snape doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jako szpieg nie raz musiał polegać na swoim instynkcie, a ten wyraźnie mu podpowiadał, że wszyscy coś przed nim ukrywają.

- Hermiona odpoczywa po zażyciu eliksiru. Mniemam jednak, że niedługo do nas dołączy.

Na twarzach państwa Granger pojawiły się szerokie uśmiechy. Natomiast Severus spojrzał na Dumbledore’a zaskoczony tym, co przed chwilą usłyszał. Ma do nas dołączyć?

- Przepraszam, że przerywam tę jakże wzniosłą chwilę – powiedział ironicznie Mistrz Eliksirów. – Ale czy w końcu ktoś raczy mi wyjaśnić, co tu się dzieje i w jakim to ważnym celu zostałem tu zaciągnięty?

Dumbledore nic nie odpowiedział. Na jego twarzy wciąż gościł uśmiech, który przyprawiał Severusa o mdłości. Miał dość zabawy w ciuciubabkę.

- Może wejdziecie do środka – zaproponowała kobieta, popisując się darem nagłej zmiany tematu. – Zapraszamy.

Snape przewrócił teatralnie oczami i wszedł za Albusem do domu. Kiedy gospodyni zamknęła za nimi drzwi, młodszy czarodziej miał już dość owijania w bawełnę. Albo w końcu łaskawie mu wszystko wyjaśnią, albo napoi ich Veritaserum i spędzi najbliższe lata w Azkabanie. Ale przynjamniej dowie się wszystkiego. Choćby to miała być najgorsza prawda – zniesie wszystko.

Nie dane mu było jednak zapoznać się ani z pierwszą, ani z drugą opcją, gdyż z salonu na korytarz wyszedł chłopiec i spojrzał na osoby stojące przy drzwiach. W ręku trzymał książkę, którą Severus od razu rozpoznał. Jean jakby zachłysnęła się powietrzem, jej mąż nerwowo poprawiał okulary, a Dumbledore poszerzył uśmiech, o ile to w ogóle było jeszcze możliwe. Ciszę, jaka zapanowała po pojawieniu się Alana, przerwał on sam.

- Dobry wieczór – przywitał się siedmiolatek i skinął głową.

Severus nie mógł oderwać wzroku od dziecka, a po jego głowie krążyła jedna myśl. To nie może być prawda.

 

--

 

W tym samym momencie, w którym Mistrz Eliksirów zaczął uświadamiać sobie po co Albus go tu zaciągnął, za oknem rozległ się trzask aportacji. Chwilę później drzwi frontowe otworzyły się i wbiegła przez nie Hermiona. Twarz chłopca rozjaśniło szczęście na widok swojej mamy, sekundę później był już obejmowany przez młodą kobietę.

- Tak się cieszę, że już jesteś – powiedział, przytulając się do swojej rodzicielki.

Severus stał jak spetryfikowany, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. Jego błyskotliwy umysł tym razem nie mógł poradzić sobie z ciężarem wiedzy, jaką przyswajał sobie już od kilku minut.

- Doskonałe wyczucie czasu, Minerwo. – Albus zwrócił się do czarownicy, która stanęła obok niego.

Wszyscy przyglądali się powitaniu matki z dzieckiem. Nikt nic nie mówił, co zaczęło trochę irytować Mistrza Eliksirów, który postanowił przerwać ciszę, jaka zapanowała po wejściu Hermiony.

- Nie lubię się powtarzać, ale już po raz kolejny tego wieczoru jestem do tego zmuszony – powiedział Snape i przesunął wzrokiem po twarzach obecnych, po czym zatrzymał wzrok na młodej kobiecie. – Możesz mi wszystko wyjaśnić?

Hermiona milczała przez chwilę, po czym zwróciła się do chłopca. – Zostań jeszcze trochę z dziadkami oraz z profesorem Dumbledore’em i profesor McGonagall. – Wskazała na czarodziejów, którzy uśmiechnęli się do Alana. – Muszę jeszcze porozmawiać z… z tym panem – dokończyła spoglądając na Snape’a.

- Ale zaraz wrócisz? – zapytał Alan, który cały czas bacznie przyglądał się Severusowi.

- Tak, skarbie. Zaraz wrócę i potem znów będziemy razem – odparła Hermiona i pocałowała chłopca w czoło. – A teraz zmykaj.

Jean zabrała Alana do salonu, a jej mąż zaprosił tam również Albusa i Minerwę. Severus i Hermiona zostali na korytarzu.

- Czy… - zaczął mężczyzna, ale Gryfonka przerwała mu.

- Nie tutaj, Severusie. Chodź – powiedziała i ruszyła schodami na górę. Snape podążył za nią. Kobieta weszła na piętro i skierowała się na prawo, zatrzymując się przed białymi drzwiami jej starej sypialni, w której teraz spał Alan. Weszła do pokoju a Severus za nią. Kiedy zamknął za nimi drzwi, odwrócił się do Hermiony, która stała już przy oknie i patrzyła na księżyc. Do pełni pozostało kilka dni i pokój tonął w świetle ziemskiego satelity.

- Zapewne chciałbyś wiedzieć, dlaczego tu jesteś i o co w tym wszystkim chodzi – powiedziała czarownica nie odrywając wzroku od granatowego nieba usianego milionami gwiazd.

- Nie ukrywam, że chciałbym wreszcie dowiedzieć się wszystkiego. Mam jednak pewne przypuszczenia – odparł spokojnym głosem. – Ale najpierw chciałbym wiedzieć jak się czujesz. Eliksir zadziałał, prawda?

Hermiona uśmiechnęła się. – Nigdy nie wątpiłam w twoje zdolności, Severusie. A odpowiadając na twoje pytanie, czuję się dobrze. Ból głowy minął i nie czuję żadnych skutków ubocznych zażycia eliksiru. Odzyskałam swoje wspomnienia i uczucia. I jeśli chcesz wiedzieć, nie zmieniły one niczego. Nadal podtrzymuję to, co powiedziałam rano – uśmiechnęła się do siebie. – Nie jest tak jak mówiłeś na początku naszej „wakacyjnej przygody”. Nie uciekam przed tobą i wcale nie czuję potrzeby byś zniknął z mojego życia. Obawiam się jednak, że teraz to ty nie będziesz chciał mnie znać. A to wszystko przez brak mojej gryfońskiej odwagi, o którą tyle razy się sprzeczaliśmy. Koniec końców miałeś rację – nie posiadam czegoś takiego, nie po tym co zrobiłam. – Kobieta spojrzała na Severusa stojącego naprzeciwko niej i opierającego się o ścianę przy oknie. Blask księżyca padała na ich twarze, a oczy błyszczały skąpane w jego świetle.

- Nie gdybaj, Hermiono – powiedział Mistrz Eliksirów.

- Nie zamierzam – zgodziła się i zaczęła opowiadać. – Po naszym rozstaniu wróciłam do rodziców. Będę z tobą szczera, kompletnie nie wiedziałam co dalej począć ze swoim życiem. Do tamtej pory, zawsze widziałam siebie przy twoim boku. A kiedy powiedziałeś… No cóż, nie spodziewałam się, że usłyszę od ciebie takie słowa, ale mogę mieć pretensje tylko do siebie. Dlaczego cię posłuchałam? Dlaczego nie starałam się ciebie przekonać, wytłumaczyć? Nazwałeś mnie miłym wypełnieniem czasu, a ja wyszłam chyba tylko dlatego, że miałam dość tego ciągłego powtarzania mi, że znajdę sobie kogoś młodszego, że jesteś wrakiem… Ja cię kochałam Severusie, ale widać byłam zbyt słaba, by ci to udowodnić. – Hermiona zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech, po czym znów je otworzyła i zapatrzyła się w ciemność za oknem. - Zrezygnowałam z praktyk u Minerwy i po pewnym czasie podjęłam szkolenie na uzdrowicielkę. Byłam dobra w eliksirach – uśmiechnęła się – a to podstawa w tym zawodzie. Codzienna obecność w szpitalu św. Munga i obcowanie z doświadczonymi magomedykami uświadomiły mi, że osoby tam pracujące są doskonale wyszkolone. Zauważyły, że jestem w ciąży, kiedy ja jeszcze tego nie podejrzewałam. Owszem, spóźniał mi się okres, ale winą za to obarczyłam stres spowodowany naszym rozstaniem i podjęciem nowej pracy. W pierwszej chwili nie chciałam w to uwierzyć, ale zaklęcie wykrywające ciążę, potwierdziło przypuszczenia uzdrowicieli. Był maj, a ja byłam w szóstym tygodniu ciąży. Nie pytaj mnie, jak ktoś tak dociekliwy i wszystkowiedzący nie zorientował się, że nosi pod sercem dziecko. Sama tego nie wiem. Już następnego dnia wysłałam do ciebie list, ale jak sam wiesz, wrócił do mnie. To samo stało się z kolejnymi. Po dwóch miesiącach bezskutecznego skontaktowania się z tobą, zrozumiałam, że zamknąłeś ten rozdział. Postanowiłam dać ci spokój i dłużej nie dręczyć. Wymusiłam na Albusie i Minerwie przysięgę, że nie powiedzą ci o dziecku. Chociaż do tej pory nie mam pojęcia jak Dumbledore się dowiedział o mojej ciąży, ale to nie jest ważne. Alan przyszedł na świat 10 listopada dwutysięcznego roku.

- Czemu nie zostałem poinformowany?

- Ponieważ urodziłam go we Francji, a Francuskie Ministerstwo Magii nie rejestruje narodzin cudzoziemców. Gdybym zdecydowała się na poród w Wielkiej Brytanii, dostałbyś list z Ministerstwa Magii zawiadamiający cię o narodzinach dziecka, gdyż nie jesteśmy małżeństwem. Nie odpowiadałeś na listy, unikałeś mnie, więc uznałam, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Gdyby nie mój wypadek i utrata pamięci pewnie do tej pory nie wiedziałbyś, że masz syna. To cała historia – zakończyła Hermiona, uśmiechając się smutno. Jednocześnie poczuła ulgę, z jej serca spadł olbrzymi ciężar.

- Jego nazwisko…

- Twój syna nazywa się Alan Severus Granger. Ze zrozumiałych względów nosi moje nazwisko, jednak nie mogłam się powstrzymać i… stąd drugie imię. Alan nie wie, że jesteś jego ojcem – powiedziała i spojrzała na Severusa. – Jest do ciebie podobny – dodała po chwili.

- Zauważyłem – odparł Snape i podszedł do łóżka. Siadając schował twarz w dłoniach. Chwilę później poczuł ciepło Hermiony, która usiadła obok niego. – Mam syna – szepnął i wyprostował się kładąc dłonie na kolanach. – To się nie dzieje naprawdę. Zaraz się obudzę i znów będę sam…

- Severusie – powiedziała miękko Hermiona i położyła dłoń na ramieniu mężczyzny. – Nigdy nie będziesz sam. Nawet jeśli zdecydujesz, że nie chcesz być ze mną, Alan cały czas będzie twoim synem. Jeszcze dziś dowie się prawdy. Przez całe swoje dotychczasowe życie pragnął mieć ojca. Dziś jego marzenie się spełni. Mną nie musisz się przejmować. – Ostatnie zdanie zostało wypowiedziane szeptem.

 

 

piątek, 07 października 2011, charlotte89
Komentarze
2011/10/07 09:27:19
wow..swietne to bylo...biedny Snape...taka tajemnica przed nim ukrywali ;p ale dobrze ze chociaz jedna rzecz sie dla niego wyjasnila...ciekawa jestem jak to wszystko sie skonczy i reakcji Alana na wiesc ze ma ojca :)
-
2011/10/07 10:44:19
Mam szczerą nadzieję, że Severus nie popełni drugi raz tego samego błędu. W końcu to wyjątkowo inteligentny czarodziej, Mistrz Eliksirów, etc. On się przecież nie powtarza, prawda? ;) Może fakt, co się pomiędzy nim i Hermioną stało oraz to, że w końcu dowiedział się o Alanie, da mu do myślenia i zaakceptuje świadomość, że są wokół niego ludzie, którzy go chcą dla niego samego, którzy go kochają.
Trochę mi tylko żal, że to już prawie koniec tej pięknej historii. Dawno nie czytałam coś tak rodzinnego o Sevie i Mionie.
Pozdrawiam i życzę sił do napisania następnego rozdziału :)
Jane Weller
-
Gość: Gosia, apn-77-114-209-154.dynamic.gprs.plus.pl
2011/10/07 10:48:04
Kurcze, popłakałam się normalnie. Autentycznie miałam tę scenę przed oczami i czułam jakbym tam była. Rozdział jak najbardziej świetny :) czekam na dalszy ciąg :D Pozdrawiam :)
-
2011/10/07 13:35:29
Wzruszyłam się, jak przeczytałam. Normalnie ryczę, ale to chyba też przez muzykę jaką słucham :P
Żeby Sev nie spanikował i nie uciekł, haha, bo takie rzeczy w jego wykonaniu są możliwe :P Jestem ciekawa reakcji chłopca, jak się dowie kto jest jego ojcem... ach... to takie uczuciowe xD
Obyś szybko dodała kolejny rozdział, bo teraz mnie korci co dalej!
Nie można przerywać w takich momentach, niedobra ty :P
Pozdrawiam i weeeny :))
pysiame
-
2011/10/07 14:01:42
Świetny rozdział, wręcz połykałam słowa, żeby przeczytać jak opisałaś scenę ,w której Severus dowiaduje się, że ma syna. Mam szczerą nadzieję, że nie popełni starych błędów i wreszcie pozwoli sobie kochać być kochanym. Ciekawi mnie jak mały Alan zareaguje na wieść kto jest jego tatą :) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam i życzę dużo weny.
-
2011/10/07 15:35:21
Jej! Jej! Jej!
Cieszę się, że w końcu z Hermioną jest wszystko ok. Mam nadzieję, że Severus podjedzie odpowiedzialnie do swojej nowej roli, w końcu bycie ojcem to nie lada gratka, zwłaszcza że stracił już siedem lat z życia Alana. Cóż chciałabym, żebyś kontynuowała to jak najdłużej i ukazała ich wspólne odnajdywanie siebie :D
Wychodzi moje zobaczenie, wprost kocham Severusa w roli ojca :)
Mam nadzieję, że nowy rozdział dodasz szybko, baaardzo szybko.
Życzę Weny s.ss
-
Gość: inka1980, user-31-174-2-172.play-internet.pl
2011/10/07 15:45:08
To było fantastyczne, warto było czekać :)
Mam nadzieję, że Severus nie popełni błędu po raz drugi i nie pozwoli Hermionie odejść. I, że Alan ucieszy się z takiego fajnego tatusia. Ja bym się ucieszyła ;)
Szkoda, że historia już się kończy, świetnie się to czyta.
Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy i pozdrawiam :)
-
2011/10/07 16:21:07
Łezka mi się zakręciła w oku . Czekałam na ten rozdział. I szczerze mówiąc twój blog jest z jednym z najlepszych blogów o Severusie i Hermionie. Życzę weny i czekam na dalszy ciąg.
-
2011/10/07 18:41:36
Cudnie! ;)
Świetny rozdział, warto czekać.
Niestety koniec się zbliża, ale na pewno wymyślisz świetne zakończenie, czekam na kolejny rozdział ;)
Pozdrawiam i życzę weny
Irray
-
2011/10/07 19:36:07
Cholera, nienawidzę takich chwil... Normalnie nie wiem, co mam powiedzieć. Podobało mi się. Naprawdę mi się podobało i cieszę się bardzo, że Severus w końcu się wszystkiego dowiedział. Należała mu się prawda :) Boję się tylko, że może znowu coś sam z siebie spieprzy, ale mam nadzieję, że moje obawy są bezpodstawne.
Szkoda, że to się już kończy, strasznie mi się to opowiadanie podobało... Także będę niecierpliwie czekała na ostatnią część ;)
Pozostaje mi chyba tylko rzec, że poruszył mnie ten rozdział.
Pozdrawiam,
Ines
-
2011/10/09 15:27:01
To zbrodnia przerywać w takim momencie!
Już się nie mogę doczekać reakcji Severusa na słowa Hermiony i Alana na wieść, że ma ojca. Weny!
-
2011/10/09 17:24:21
Przy okazji bardzo ładny szablon ;)
Dziś patrzę a tutaj zaskoczenie ;]
Pozdrawiam ciepło ;*
-
2011/10/10 08:24:45
Dzięki, irray! Szczerze mówiąc trochę się namęczyłam, by znaleźć odpowiedni szablon i jeszcze pasujący do niego obrazek. Cieszę się, że Ci się podoba. A inni jak myąślą? Lepszy, czy gorszy od poprzedniego? :)
-
Gość: Ola, host-89-229-150-123.plock.mm.pl
2011/10/10 19:21:27
Bardzo, bardzo podobało mi się, aż się wzruszyłam :) Jeju...uwielbiam to opowiadanie, sposób w jaki piszesz i zbudowałaś postacie.Weny życzę i pisz dalej. Mam nadzieję, że jak skończysz to opowiadanie to zaczniesz pisać coś nowego oczywiście HG/SS:)
-
2011/10/10 22:05:42
ooo, jak słodko...:)
takiego cukru właśnie mi dzisiaj brakowało. Działa jak miód na moje serce. Gryczany....

pozdrawiam
Alter Amentis
-
2011/10/12 15:23:51
Bardzo spodobał mi się ten rozdział i troszkę łza w oku się zakręciła ... Świetne po prostu świetne ... Szkoda, że zbliżamy się do końca, ale cieszę się że wszystko ułoży się dobrze, bo tak będzie prawda ?
Życzę Weny i czekam na ciąg dalszy
-
2011/10/30 01:45:22
No, przeczytałam xd
Także tego, poprzednią część też skomentuję ;p
List od Dracona był świetny. Taki w jego charakterze ^^
Co do Alana. Nie mogę się doczekać, kiedy pozna tatusia ;d Biedny Seviś, tyle Ci powiem ;p
-
Gość: ALFA, abud174.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/30 20:43:53
Super rozdział ale teraz najważniejsze. Kiedy będzie następny???
-
2011/11/03 15:52:41
Charlotte, kiedy będzie kolejny rozdział? Zlituj się autorko, my na niego tak bardzo czekamy :) Pozdrawiam serdecznie i życzę mnóstwa weny.
P.S. Szablon bardzo ładny.
-
2011/11/04 07:36:49
inka-1989 ja też czekam na ten rozdział ;) Jest u bety i mam nadzieję, że szybko do mnie dotrze.
Przepraszam, że tak długo musicie czekać. Naprawdę ubolewam z tego powodu. Mam nadzięję, że mi wybaczycie.
P.S. Epilog już się tworzy :D
-
2011/11/04 14:25:17
Rozumiem :) I nie chciałam być nachalna, po prostu tęsknię za tą historią. I taka jestem ciekawa, co się wydarzy :)
P.S. Oczywiście, że wybaczymy, w każdym razie ja na pewno :)
P.S. 2 Czy z Tobą można sie jakoś skontaktować np. przez GG?
-
2011/11/04 14:26:32
Acha, zapomniałam, bardzo lubie jak mnie odmładzasz, fajnie byłoby mieć te 9 lat mniej :)
-
2011/11/05 20:03:57
Kurcze nawet nie wiedziałam, że dodałaś już dwa rozdziały super będę miała więcej do czytania :D
Co do tego rozdziału to powiem, że bardzo mi się podobał. Scena w której Hermiona opowiadała wszystko Severusowi była tak świetnie napisana, że poczułam się jakbym tam była. Wzruszyłam się i jestem strasznie ciekawa jak Severus to wszystko rozegra. Więc nie rozpisuję się więcej tylko pędzę do następnego rozdziału :D
-
2011/11/15 15:19:20
Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, widząc, że zamiast jednego rozdziału mam dwa :). A ten drugi wciąż na mnie czeka. Niezwykle smutną wiadomością jest to, że tamten jest przedostatni i właściwie jesteśmy już przy samym końcu tej historii. Z jednej strony człowiek cieszy się na myśl, że wszystkie zagadki są rozwiązane i że po raz kolejny Severus i Hermiona (mając na myśli po raz kolejny odnoszę się do innych opowiadań ;]) pokonali wszystkie trudności by być razem, a z drugiej jest mi szkoda. Chociaż może niepotrzebnie, koniec zawsze może oznaczać początek czegoś innego i mam nadzieję, że nie będzie to jedyne opowiadanie Twojego autorstwa. Coś mi się wydaje, że ten komentarz powinnam była zatrzymać na finał, ale cóż :). Co do rozdziału, chyba nie muszę mówić, że bardzo mi się podobał. Zwłaszcza to, że nie postawiłaś ich w sytuacji: skłamałaś Hermiono, jak mogłaś, nie wybaczę Ci tego, bla bla bla przepraszam, za końcówkę. Ale pomijając fakt, że to już naprawdę było razy sto, to nie przepadam za takim rozwiązaniem sytuacji. I znów zboczyłam z tematu :D. Alan jest uroczy, takim spokojnym głosem, Dobry wieczór[/]. No i jestem ciekawa, jak się sytuacja rozwinie. No nic lecę czytać dalej. Mam nadzieję, że komentarz w żaden sposób Cię nie uraził i że nie jest nieskładny, jeśli tak to przepraszam, zwalimy to na moją chorobę :). Pozdrawiam
Nox