|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział XII
Wielkimi krokami zbliżamy się do punktu kulminacyjnego, który to, myślę, że nastąpi już w kolejnym rozdziale. Jestem niezmiernie ciekawa Waszych opinii na temat tej notki. Dodam jeszcze tylko, że do napisania tego opowiadania skłoniła mnie piosenka "Silver lining" Hurts. Słuchałam jej i nagle w mojej głowie pojawiła się scena przedstawiająca rozmowę Severusa z Albusem, którą mogłyście przeczytać w pierwszym rozdziale. A tu już dwunasty... Liczę na Was i na komentarze, które karmią Wena i inspirują.
P.S. Na moim blogu z miniaturkami ukazał się tekst, który zawsze wzbudza we mnie różne emocje. Zapraszam.
~ 12 ~
Severusa obudził nagły skurcz mięśnia. Syknął cicho zaciskając zęby. Przeklęty Yaxley i jego cholerny Cruciatus! Fala bólu minęła jednak tak szybko, jak się pojawiła i mężczyzna był w stanie określić swoje położenie. Ku jego zdziwieniu i uldze, leżał w swoim łóżku a nie w ambulatorium, które swego czasu odwiedzał dość często. Na nocnej szafce paliło się kilka świec rozświetlając mrok panujący w sypialni, a w nogach łóżka, zwinięta w kłębek, spała Hermiona. Mistrz Eliksirów jak przez mgłę przypomniał sobie co się stało, kiedy dotarł do bramy. Umysł podsunął mu obraz młodej kobiety. To ona go zauważyła i najprawdopodobniej wyleczyła też jego rany, gdyż nie czuł już nieprzyjemnego pieczenia, a pościel nie była mokra od krwi. I teraz, niczym wzorowa opiekunka, czekała aż pacjent wstanie, ale czarodziej trochę pokrzyżował jej plany budząc się podczas jej odpoczynku. Najdelikatniej jak tylko mógł, podciągnął się do pozycji siedzącej. Nie chciał podrażniać mięśni wciąż odczuwających kilkunastominutowego Cruciatusa, nie chciał również budzić dziewczyny. Severus znowu musiał przyznać przed samym sobą, że nigdy nie spotkał piękniejszej kobiety. Owszem, widywał czarownice o nieskazitelnej urodzie, szczupłe, długonogie, hojnie obdarzone przez naturę, ale to go nie podniecało. W ich wyglądzie było coś nienaturalnego, a on cenił prostotę. Zjawiskową prostotę, którą z całą pewnością posiadała Hermiona Granger. Dla przeciętnego czarodzieja byłaby zapewne nijaka, ale on nie był przeciętny, a ona zdecydowanie nie była nijaka. Nigdy się do tego nie przyznał, ale uwielbiał jej włosy. I choć często żartował sobie z nich, to tak naprawdę nie wyobrażał sobie Hermiony bez burzy nieposkromionych kasztanowych loków, z wdziękiem okalających jej twarz. Teraz rozsypane na ciemnozielonej pościeli tworzyły mały chaos. Jedna dłoń spoczywała pod policzkiem, a druga tuż przy biuście, który nie był zbyt duży, ale jednak doskonale do niej pasował. Podwinięta spódnica odsłaniała zgrabne nogi, lekko opalone od lipcowego słońca. Severus nie byłby mężczyzną, gdyby jego ciało nie zareagowało na ten widok w odpowiedni sposób. Poczuł lekkie pulsowanie w strategicznym miejscu, które z sekundy na sekundę zaczynało formować się w erekcję. Zdziwił się, że jeszcze nie poczuł oporu stawianego przez bieliznę. I wtedy dotarło do niego, że jest nagi, a nieliczne bandaże na torsie, ramionach i nogach nie stanowiły praktycznie żadnej osłony. Pochłonięty widokiem Hermiony nawet tego nie zauważył. Pokręcił głową zniesmaczony. Wolał, by widziała go nagiego w zupełnie innej sytuacji, a nie leżącego bez świadomości. Jego męska duma ucierpiała dość mocno. Ale z drugiej strony nie powinien się tym przejmować, przecież już nie raz widziała go bez ubrania. Ale to było zanim straciła pamięć, przypomniał cichy głos w jego głowie. Pokręcił głową nie bardzo wiedząc co o tym wszystkim myśleć, kiedy wyczuł ruch i usłyszał ciche westchnienie. Chwilę potem Gryfonka otworzyła oczy, a jej wzrok padł prosto na Mistrza Eliksirów. - Ocknąłeś się! – Uradowana, szybko wstała z łóżka nie zwracając uwagi na to, że spódnica jeszcze bardziej podjechała do góry. Sewerusowi ten fakt nie umknął i aż jęknął. – Boli cię coś? – Zmartwiła się. – Zaraz przyniosę eliksir… - Nie. Nic mi nie jest – przerwał jej Snape. – I to chyba dzięki tobie, mam rację? Hermiona przytaknęła siadając na krześle obok łóżka, co zirytowało mężczyznę. Chciał, by była blisko, chociaż wiedział, że tylko skazuje się na dodatkowe męki po tym, jak ona odejdzie. - Chyba powinienem podziękować. - Nie ma potrzeby, robiłam tylko to, co zrobiłby każdy na moim miejscu. - Jesteś tego pewna? – Brew Severusa powędrowała do góry. – Myślisz, że słudzy Czarnego Pana zajęliby się mną? Albo ludzie traktujący mnie jak nic nie warte ścierwo? Jesteś pewna, Hermiono? - Nie może być takich ludzi. Przecież ty… - Życie nie jest proste, a ludzie utrudniają je jak tylko mogą. Nie wybaczają, nie zapominają i nie mogę się temu dziwić. Ja postępuję tak samo, więc fakt, że dla niektórych wciąż jestem tylko Śmierciożercą nie robi na mnie wrażenia – powiedział Snape. – A teraz, jeśli byłabyś tak uprzejma, chciałbym założyć coś na siebie. - Po co? I tak już cię widziałam – odpowiedź kobiety trochę zaskoczyła Severusa, ale nie dał po sobie tego poznać. - Bawimy się w Nic-Mnie-Nie-Zaskoczy-Gdyż-Wiem-I-Widziałam-To-Wszystko? – Snape radował się jej wyrazem twarzy, kiedy analizowała to, co usłyszała. – Zabrakło słów, no tak, czegóż innego spodziewać się po Gryfonce. - To wydaje mi się znajome – Hermiona zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć, skąd kojarzy to jawne drwienie z bycia Gryfonem. - Słuchałaś tego przez siedem lat nauki w Hogwarcie, starych nawyków nie tak łatwo się pozbyć – powiedział mężczyzna spoglądając w brązowe oczy, które przyglądały mu się uważnie. - Rozumiem, że to ty brałeś za punkt honoru uświadamianie mnie co znaczy dla ciebie przynależność do Domu Lwa, racja? - Miałem znacznie lepsze zajęcia niż to. Herbatki w gronie Śmierciożerców, desery z Czarnym Panem i podobne zajęcia – odparł, a Hermiona uśmiechnęła się. – To cię tak cieszy? - Pierwszy raz słyszę jak żartujesz. Severus tylko przewrócił oczami, co, ku jego konsternacji, wywołało jeszcze większe zadowolenie dziewczyny. - Skoro już zakończyliśmy temat twojej nadprogramowej edukacji, czy teraz dostałbym jakieś ubrania? - Nie – powiedziała szybko Hermiona, a kiedy Snape chciał zaprotestować nie pozwoliła mu na to. – Muszę zmienić bandaże, a tego raczej nie zrobię przez ubranie.
--
Siedmioletni chłopiec nie lubił bezczynności. A już najbardziej nie lubił siedzenia w domu i bezmyślnego oglądania telewizji. Wszystkie książki jakie zabrał ze sobą do dziadków już dawno przeczytał i teraz pozostała mu już tylko domowa biblioteczka, zawierająca dużo mugolskich romansów, których Alan zdecydowanie nie miał ochoty czytać. Pamiętał co jego mama myślała o tego typu literaturze i szanował jej zdanie. Zresztą bardziej pociągały go powieści przygodowe: Trzej Muszkieterowie, Robinson Crusoe i inne, w których zaczytywał się bez końca. Mimo skończonych zaledwie siedmiu lat, Alan wiedział już bardzo dużo na temat magii i chętnie pogłębiał tę wiedzę. Jego mama nie miała nic przeciwko kupowaniu mu podręczników do nauki czarów, tylko czasem miała dziwny wyraz twarzy, kiedy wręczała mu książkę o eliksirach. Ta dziedzina była jedną z jego ulubionych, chyba że quidditch można by nazwać dyscypliną naukową. Chłopiec godzinami mógł wertować książki o składnikach do eliksirów, podstawowych ich właściwościach czy najczęstszych miksturach. - Alan! – Głos babci dobiegł z kuchni. – Gdzie jesteś? - Już idę, babciu – odparł chłopiec i zwlekł się z kanapy. Chwilę potem rozkładał już talerze na stole. – Będziemy mieli gości? - Zobaczymy. Ginny powiedziała, że postara się przyjść, jeśli uda jej się wcześniej wyjść z pracy – powiedziała pani Granger. – Miejmy nadzieję, że się zjawi. – Uśmiech pojawił się na twarzy kobiety, która wróciła do kuchni sprawdzić pieczeń. Chłopiec w tym czasie skończył nakrywać stół do posiłku i usadowił się na parapecie przy oknie. Robił tak bardzo często, gdy czekał na powrót mamy. Nigdy się nie spóźniała. Alan przyłożył policzek do zimnej szyby. Tęsknię za tobą, mamo. Bardzo. Nie wiedział gdzie aktualnie przebywa jego rodzicielka i nie za bardzo wiedział czemu to tak długo trwa. Dziadkowie cierpliwie tłumaczyli mu, że tak na razie musi być, że nic na to nie poradzą i, że też za nią tęsknią. Ale Alan był bardzo inteligentnym dzieckiem i domyślił się, że wszyscy coś przed nim ukrywają. A to coś na pewno dotyczyło jego mamy. Rozmyślania chłopca przerwał widok rudej kobiety zmierzającej w stronę domu. Ginny Potter zauważywszy Alana pomachała mu, a on odpowiedział tym samym.
--
Ledwo Hermiona zdążyła zmienić Severusowi opatrunki, do drzwi zapukał Albus. Po krótkiej rozmowie na temat zdrowia młodszego mężczyzny, dyrektor przeszedł do konkretów. Poinformował Mistrza Eliksirów, że Yaxley i Lestrange zostali już zabrani do Ministerstwa, skąd najprawdopodobniej będą przeniesieni do Azkabanu. Severus słuchał tych rewelacji ze spokojem i jakby lekkim znudzeniem. Już nie raz słyszał o takim schemacie postępowania i nie raz to właśnie on unieszkodliwił byłych kolegów. - Widzę, że panna Granger doskonale sobie radzi z opieką nad tobą. A nie jesteś łatwym pacjentem – powiedział Dumbledore. Severus posłał mu mordercze spojrzenie, które dyrektor skwitował uśmiechem. – No dobrze, to ja was zostawiam. Hermiono, gdybyś czegoś potrzebowała to zafiukaj do gabinetu mojego albo Minerwy, dobrze? - Oczywiście – odparła kobieta uśmiechając się. Kiedy za Albusem zamknęły się drzwi Snape z ulgą odetchnął. Szanował i lubił dyrektora, ale nie zmieniało to faktu, że staruszek zbyt często wtrącał się w nie swoje sprawy. Potrafił być męczący i zawsze dostawał to co chciał. Severus spojrzał na Hermionę, która nieudolnie próbowała zamaskować chichot. - I z czego się cieszysz? - Z ciebie. - Miło mi, a teraz przestań i przynieś mi wreszcie coś do okrycia! – warknął Snape i spojrzał na nią. - Magiczne słowo – odparła kobieta, a brew mężczyzny podjechała do góry. Że co proszę? – Zapomniałeś magicznego słowa, dzięki któremu bez oporów spełnię twoją prośbę. To taki mugolski zwyczaj. Więc, jakie to słowo? - Avada kedavra? – zapytał, a uśmiech na twarzy Hermiony poszerzył się. Jednak nie wstała z miejsca i nie podeszła do szafy. Mistrz Eliksirów nie zamierzał o nic prosić, ale nie miał zamiaru też leżeć nago. Pod kołdrą oczywiście. A może to nie taki zły pomysł? Podszeptywał głos w jego głowie. W końcu mężczyzna zebrał się w sobie i wyszeptał. – Proszę. - Nie słyszę – przekomarzała się Gryfonka, czując jakąś dziwną satysfakcję z tego powodu. Widziała jak Severus zaczyna się denerwować, w jego czarnych niczym heban oczach pojawił się błysk, a mięśnie szczęki zaczęły się napinać. Cholernie seksownie napinać. - PROSZĘ! – ryknął, a Hermiona musiał powstrzymać się przed podskoczeniem ze strachu.
--
- Opowiesz mi co się stało w Hogsmeade? – zapytała jakiś czas później Hermiona. Była ciekawa, w jaki sposób ktoś tak ostrożny dał się wpędzić w pułapkę. – Jak do tego doszło? - Musisz wiedzieć? – odparł zirytowany. Nie czuł potrzeby opowiadać o swojej porażce. Inaczej się tego nazwać nie dało. Podeszli go jak jakiegoś uczniaka a nie szpiega z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem. - Odżyła we mnie… jak to było? A! Panna-Wiem-To-Wszystko – powiedziała i posłała Severusowi taki uśmiech, na który nie mógł nie odpowiedzieć. Jego wargi uniosły się lekko, co zaskoczyło kobietę, ale nie dała po sobie tego poznać. Za to rozkoszowała się widokiem mężczyzny. Jego słaby uśmiech wygładził zmarszczki i bruzdy wokół oczu – wyglądał młodziej i przystępniej. - Byłem nieostrożny…
Po spotkaniu z Draco, Severus skierował się prosto do bramy strzegącej wejścia na teren Hogwartu. Nie zamierzał się już nigdzie zatrzymywać. Szedł mniej uczęszczanymi uliczkami. Nie lubił tłumów, w szczególności szeptów za plecami i wytykania palcami. Tytuł bohatera wojennego robił swoje i stał się sławny, ale dla wielu osób to i Order Merlina Pierwszej Klasy nic nie znaczyły – wciąż był Śmierciożercą. Był niedaleko ostatnich zabudowań, kiedy usłyszał trzask aportacji i poczuł jak jego ramię rozcina czar tnący. Nim zdążył wypowiedzieć jakieś zaklęcie, jego ciało zapłonęło żywym ogniem. Cruciatus w połączeniu z Cutlerem to prawie zabójcza mieszanka. Severus zacisnął zęby, by nie krzyczeć. Nie da sukinsynom tej satysfakcji. W momencie kiedy Yaxley przerwał Niewybaczalne, Snape w okamgnieniu chwycił różdżkę i zrewanżował się oprawcom. Pojedynek nie trwał nawet pięć minut, Mistrz Eliksirów natychmiast rozprawił się z mężczyznami. Bycie jednym z najbardziej zaufanych sług Voldemorta miało swoje plusy. Kiedy dwójka Śmierciożerców leżała związana, spetryfikowania i otoczona zaklęciem antyaportacyjnym Severus chwiejnym krokiem ruszył do zamku.
- Zamykając bramę już wiedziałem, że nie dojdę nawet do drzwi wejściowych. Resztę już znasz. – Zakończył mężczyzna spoglądając na Hermionę, które podczas opowieści nie odezwała się ani słowem. – Żadnych pytań? – Snape był zaskoczony. - Wszystko już wiem – odparła i z lekkim wahaniem sięgnęła po dłoń Severusa, a kiedy mężczyzna jej nie zabrał poczuła coś dziwnego w okolicy serca.
--
Drogi Harry, Nie spodziewałam się, że czas w Hogwarcie płynie tak szybko. Jestem tu już dwa miesiące, a wydaje mi się jakby minęły dopiero dwa tygodnie. To dziwne uczucie, podobnie zresztą jak spacerowanie po miejscach, które teraz są dla mnie zupełnie obce. Kiedy pomyślę, że kiedyś wszystko było mi znajome, czuję pustkę. Zazwyczaj wtedy siadam pod wielkim dębem w pobliżu jeziora i rozmyślam, chociaż lepszym słowem byłoby rozpaczam. Ale nie martw się o mnie, Albus i Minerwa zawsze służą dobrym słowem i radą. No i jest jeszcze Severus. Nawet nie potrafię wyrazić tego co dla mnie zrobił i nadal robi. I nie mam tu na myśli tylko pracy nad eliksirem, który ma przywrócić mi pamięć. Owszem, zrobiliśmy dość duże postępy. Mamy już bazę i wiemy jakich składników użyć, lecz nie wiemy w jakiej postaci. Ale jestem dobrej myśli i przypuszczam, że już niedługo nam się uda. Severusowi się uda. Jest bardzo zawzięty, jeśli coś się nie powiedzie, spróbuje jeszcze raz i jeszcze. Ale nie tylko za to go lubię. Jest ze mną szczery, a przynajmniej mówi mi to co może, by nie wprowadzić mętliku do mojej głowy. Wiem, że był Śmierciożercą i wiem, że coś nas łączyło. Tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju - kiedy na niego patrzę czuję jakby mi czegoś brakowało, jakiejś części mnie. Muszę już kończyć, zaraz idę na „korepetycje” z eliksirów, a profesor Snape nie lubi jak się spóźniam. Pozdrów Ginny i Rona. Mam nadzieję, że niedługo znów się zobaczymy, ale do tego czasu już zdążę odzyskać wspomnienia. Hermiona.
Harry skończył czytać i odłożył list na stolik. Znaczny postęp w warzeniu eliksiru cieszył go i to bardzo. Jednak martwiło go ponowne przywiązanie jego przyjaciółki do Snape’a. Historia lubi się powtarzać. Słyszał to mugolskie powiedzenie już parę razy i musiał się z nim zgodzić. Nie mógł niczego zabraniać Hermionie, zresztą wiedział, że kobieta i tak by go nie posłuchała. Zawsze miała własne zdanie i nawet utrata pamięci tego nie zmieniła. - Nad czym tak myślisz? – Do salonu weszła Ginny. Kiedy zbliżyła się do męża, ten podał jej list. - Przeczytaj – powiedział. Kobieta usiadła obok Harry’ego na kanapie i rozłożyła pergamin. Skończywszy, spojrzała na męża, który patrzył nieobecnym wzrokiem za okno. - Hermiona znów go pokochała – szepnęła pani Potter, a mężczyzna tylko przytaknął. Umiał czytać między wierszami, a teraz jego podejrzenia zostały potwierdzone przez Ginny. – Lub miłość po prostu odżyła. Wydaje mi się, że ona nigdy nie wyrzuciła go ze swego serca. - Miałem nadzieję, że to zrobi – odparł Harry. – Po tym jak ją potraktował, jak wyrzucił ze swego życia. Myślałem, że zapomni. - Jak mogłaby zapomnieć? Nosiła jego syna pod sercem a potem codziennie patrzyła na Alana i widziała w nim Severusa. Chłopak jest podobny do ojca. - Na szczęście nie odziedziczył tego haczykowatego nosa – powiedział mężczyzna i uśmiechnął się. Spojrzał na swoja żonę, po czym otoczył ją ramieniem i przyciągnął do siebie. – Wydaje mi się, że Hermionie brakuje syna. - Masz na myśli tą brakującą część? – Ginny spojrzała na list, a Harry przytaknął. – To logiczne, więź matki z dzieckiem jest bardzo silna. - Ale ona pamiętała tylko imię Snape’a… - Zapomniałeś jak na drugie imię ma Alan? – przypomniała kobieta przerywając Potterowi. – Właśnie. - Po prostu się martwię, Ginny. Hermiona jest moją przyjaciółką i nie chciałbym, by znowu cierpiała przez tego dupka. – Harry zanurzył twarz w rudych włosach swojej żony wdychając zapach jaśminu. - Też się martwię, ale najwidoczniej los tak chciał. - Będziesz się bawić w Trelawney? – zapytał Potter i z niesmakiem. - Nie, nie będę. Ja po prostu wierzę w przeznaczenie.
środa, 20 lipca 2011, charlotte89
Komentarze
2011/07/20 14:43:14
yyyy.....wybacz, że pytam, ale czy to ty to napisalaś/eś. Ja nie czytam herrego potera, powiem więcej bardzo nie lubię tej książki. Na twojego bloga trafiłam przypadkowo. Jeżeli to jest twoje dzieło, to jestem pod wrażeniem. O mało nie zachęciłeś/łas mnie do przeczytania tej ksiązki. Ale z drugiej stronynie mogłam uwierzyć, że harry potter zawiera takie pikantne sceny....Niezła technika: połączenie opowiadania, listu, retrospekcji.
2011/07/20 14:44:27
Uwielbiam czytać opisy myśli i uczuć Snape, a gdy przypatruje się Hermionie... Taaak.. To jest to, co tygryski lubią najbardziej xD No i jest Alan!! Czy też jak się dowiadujemy - Alan Severus. Ciekawość mnie zżera kiedy i jak Hermiona sobie wszystko przypomni, jak zareaguje na Seva, no i jestem pewna, że Mistrz Eliksirów również... ciekawie się zachowa, gdy dowie się, że ma syna. To mówiłaś, że kiedy ten punkt kulminacyjny? Niebawem? Mam taką nadzieję xD Pozdr i weny życzę :))
2011/07/20 16:20:32
Bardzo fajnie. I zgodzę się z Christiną - uczucia Seva są przeboskie. A ja uwielbiam sceny, kiedy dwoje ludzi jest w sobie zakochanych, ale z różnych względów boją się to wyjawić ;) Po prostu... Aww... ^.^
No a "magiczne słowo" rozniosło mnie w pył :D Świetnie zachowałaś równowagę pomiędzy zakochanym, zabawnym a sarkastycznym Severusem, co niewielu się udaje. Gratuluję. Wciąż mnie ten Alan korci, bo nie wiem, jak Herm na niego zareaguje. O, a Snape? Chyba nie wie o dziecku...... :D Cudnie się zapowiada ten punkt kulminacyjny :* 2011/07/20 16:39:43
Odpowiadając na Twoje pytanie, ziel00na90, tak, ja napisałam to opowiadanie. Cała historia została wymyślona przeze mnie, ale jak wiesz, korzystam ze świata stworzonego przez J.K. Rowling. Tworzę tak zwaną inną rzeczywistość, gdyż wydarzenia przeze mnie opisywane nie mają miejsca w książce. :) A Potter dla dorosłych, hmm... chyba jeszcze nie tak bardzo ;P
Cieszę się, że Ci się podobało. :) 2011/07/20 20:47:41
Już o tym wspominałam, ale powtórzę, bardzo lubię Alana i mam nadzieję, że jak tylko spotka się z mamą, to jej serce będzie o nim pamiętać i uczucia dziecka nie zostaną zranione. A tak przy okazji, to bardzo jestem ciekawa, jak zareaguje tatuś na wieść o tym, że ma potomka.
"Nie, nie będę. Ja po prostu wierzę w przeznaczenie." - Nie wiem dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że te słowa Ginny mają podwójne znaczenie. Biorąc pod uwagę jej reakcję w czasie spotkania z Draco. Rozdział oczywiście świetni, ale tego raczej pisać nie trzeba, bo wszyscy mają oczy i widzą:) Pozdr, m. 2011/07/20 21:56:50
Doczekalam się :) Fantastyczny rozdział. Alan Severus bardzo mi się podoba, czekam na jego spotkanie z Sevem, naprawdę bardzo jestem ciekawa, jak Snape zareaguje na wieść o dziecku. Życzę dużo dużo weny :)
2011/07/21 12:12:06
Trafiłam na to opowiadanie przeglądając twój profil na stronie o serialu "Kości" (sk). I muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem! Zaczęłam czytać je wczoraj wieczorem, skończyłam dziś rano. Zrobiłabym wszystko za jednym zamachem, lecz mój umysł już przestawał pracować i nie ograniałam, co przed chwilą przeczytałam :P. Więc z bólem serca część rozdziałów musiałam przełożyć na kolejny dzień. Muszę przyznać, że znakomicie Ci idzie opisywanie emocji. Nigdy nie czytałam ff o HP ale to mnie zauroczyło. Tak samo nie wyobrażałam sobie Sevmiony.. a tu taki szok! Świetnie opisałaś przeżycia Seva, emocje, które nim targały. A perełki w stylu "fryzury na Voldemorta" wprost zwalają z nóg! Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Widzę tylko kilka wad: czasem (ale baardzo rzadko) styl trochę leży, czasem zdarzają się literówki. Poza tym, nowa część często zdarza się dopiero po miesiącu... Nową dodałaś wczoraj i trochę boję się, że kolejna będzie dopiero w sierpniu. A tego nie przeżyję! Nie wytrzymam, jeśli się nie dowiem jak zareaguje Snape na wiadomość o synu, czy będą w końcu razem... Nie trzymaj nas długo w niepewności! Inaczej przy kolejnej części będę musiała przeczytać wszystko jeszcze raz (choć nie, to jest akurat fajne xD). Możesz być pewna, że wrócę do tego opowiadania nie jeden raz!
Wiesz, że założyłam tu konto tylko po to, by wystawić Ci komentarz? ;* Matko! Mogłabym pisać jeszcze mnóstwo na temat wspaniałości tego opowiadania, ale nie chcę nikogo zanudzać xD Nikt nie jest ideałem, ale ty jesteś niebezpiecznie blisko osiągnięcia tego "poziomu" w pisaniu. Gratuluję! Sama też piszę, ale moje przy Twoich... to jak porównywać tancerkę z tańczącym Dumbledorem! (wiadomo, które jest lepsze... xD) Pozdrawiam i liczę na jak najszybszego cdk!! :* Ps. Czy można liczyć na powiadamianie przez gg? Mogę zapomnieć tutaj wejść a nie chcę NICZEGO przegapić :) moje gg: 32684437 2011/07/21 22:06:51
Bardzo mi się podoba twój blog ;) Ogólnie całe opowidnie jest fantastyczne i bardzo mi się podoba. Mam nadzieje że za niedługa pojawi się nowa notka. Sorki że tak króko ale nie mam weny dziś do komentarzy ale jestem tym blogiem zachwycona ;) pozdrawiam i życzę weny
2011/07/23 16:48:38
Dobrnęłam do końca teraz czas na komentarz. Spodobał mi się twój pomysł. Gdzieś się z takim zetknęłam, ale wykonanie pozostawiało wiele do życzenia. Polubiłam twój sposób pisania. Lekki, przystępny, ale z całą pewnością nie zwyczajny. Ma w sobie coś, co ciężko mi zdefiniować. Tak czy inaczej masz plusa za tego ALANA (rozpływa się) i myślodsiewnie. Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział, który mam nadzieję ukaże się niebawem.
Pozdrawiam Wiki 2011/07/27 16:10:17
Dziękuję za komentarz. Widzisz to mój pierwszy blog w tym serwisie no i nikogo nie znam. Nie lubie ludzi spamować. Stąd pewnie brak komentarzy. Czytam wasze blogi już od jakiegoś czasu i w większości chyba się między sobą znacie, bo często się przewijacie przez komentarze. Fluer.m, nox, ty,shanicca, i parę innych osób. A ja jestem nowa. Autoreklama nigdy nie była moją mocną stroną :D Tak czy inaczej dziękuję gorąco i mam nadzieję, że to co wykombinowałam dla swojego opowiadania cię nie rozczaruje :)
2011/08/01 10:06:40
Znaczy, że kiedy miałaś urodziny, co??? I dlaczego mnie nikt nie poinformował???
Tak, więc z okazji urodzin, kiedykolwiek były, chciałam złożyć szanownej autorce moc życzeń. Dużo uśmiechu i ciepła, powodzenia w życiu prywatnym, spełnienia marzeń, ale przede wszystkim - Weny, wiecznej i nieustającej, spływającej na ciebie niczym wieczorna bryza i zalewającej Cię masą cudownych pomysłów, i czasu żebyś mogła te pomysły przelać na papier. Pozdrawiam, m. Proszę się szybko wyspowiadać, kiedy masz urodziny i czemu nic o tym nie wiem??? 2011/08/11 21:58:38
Hej, jeśli lubisz parę HGxSS to zapraszam na forum www.fanihgxss.fora.pl/index.php
2011/08/12 13:50:03
Akcja się zagęszcza. Ciekawe, kiedy Snape zmięknie. I kiedy Hermiona spotka się z Alanem.
Mimo wszystko nie podobało mi się ostatnie zdania w rozmowie Harry'ego i Ginny. Tak trochę sztucznie moim zdaniem wyszło. Ale ogólnie jest fajnie:) Weny życzę Kislorod P.S. Dziękuję za konstruktywne komentarze u mnie:) 2011/08/16 12:58:22
Noo to doszłam do końca i czuję lekki niedosyt, okropnie jestem ciekawa wielu rzeczy no i oczywiście punktu kulminacyjnego...
Bardzo podobała mi się scena, kiedy Hermiona opiekuje się Snapem (swoją drogą myślałam, że on się na nią wydrze kiedy się zorientuje, że jest nagi ^.^) No ale widocznie ma na niego taki rozczulający wpływ :) Coś mi się wydaje, że w przywróceniu wspomnień Hermiony, wielki wpływ będzie mieć Alan, no i ciekawe jak Snape zareaguje na wiadomość, że ma syna O.o Kurczę dodaj już w końcu nowy rozdział:( Bo potem wszystko mi wyleci z głowy a inne ff już mi się ze sobą mieszają ;/ Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo weny, gdzieś tam mówiłaś, że notki będą się pojawiać jeden tydzień tu, a jeden na tłumaczeniach...i co? Nie dotrzymujesz słowa... nieładnie *grozi palcem* No ale wiem jak to jest z weną, przychodzi, kiedy jej nie potrzebujesz, a odchodzi kiedy się zabiera za pisanie -,- No ale dobra... itak czekam na kolejny rozdział:) 2011/08/16 19:11:25
No cóż, rozdział został już napisany i przebywa obecnie u Izy, która betuje. Wiem, że miały się pojawiać co dwa tygodnie, ale są wakacje i czasem trudno dorwać się do komputera. A Iza też ma prawo odpocząć, prawda? :) Ale obiecuję, że na kolejny już nie będzie trzeba czekać tak długo. O ile Wasze komentarze posypią się jak z rękawa pod rozdziałem XIII :)
|
|
Nox